Kreciki

Dieta dzień 1

Tak.

Dzień pierwszy i od razu piszę, bo już czuję, że motywacja mi spada, a może dzięki wpisom będzie prościej utrzymać się w ryzach tego postanowienia.

Skąd decyzja… Miesiąc temu skończyłam terapię sterydową i zgodnie z informacją od lekarza minimum 5 kg, wskoczy na wagę mimo wszelkich starań… wskoczyło, a że ja po pierwszych dwóch totalnie starać się przestałam, a w ręcz zachęcałam do tego by do mnie dodatkowe kilogramy przyszły, to czuję się z tym fatalnie. Ciuchy zrobiły się opięte i ciasne. Kilka nowych rzeczy kupionych na początku wyprzedaży nie leżą już tak dobrze, a zbliża się jesień, a ja mam taką super skórzaną spódnicę i chce w niej chodzić… A nawet wolę nie przymierzać.

Spore problemy hormonalne, nie sprzyjają szybkiemu odchudzaniu… W dodatku nasilają apetyt na słodycze… na który ja nigdy nie narzekałam…

Postanowiłam podejść do tego rozsądnie i wyciągnęłam przepisy, które były pisane dla mnie przez dietetyczkę. Co prawda kilka lat temu, ale skoro wtedy pomogło to może i teraz. Ustaliłam stałe posiłki. Z tym nie mam problemu, ale dołożyłam piąty. Ostatnio jadłam cztery i prawdę mówiąc, zawsze jako piąty, gdzieś pomiędzy wskoczyło coś słodkiego…

Teraz postanowienie poza przepisami od dietetyczki, wyeliminować alkohol i cukier. Wiem, że będzie ciężko. Bo dziś rano zjadłam śniadanie w domu… tak jak zawsze. Tutaj było prosto. O 10:30 jak w zegarku zrobiłam się głodna… zjadłam drugie śniadanie… i teraz kryzys… Jest południe, a ja fantazjuje o batoniku Milka Oreo i nie wiem, gdzie on się schował po ostatnich zakupach… i prawdę mówiąc mam nadzieję, że nie znajdę…

Obiad o 13:30… już się zastanawiam czy dam radę… podwieczorek zabrałam ze sobą… powinnam zjeść ok 16:30-17.00 czyli na powrót do domu. Wieczorem jedzonko na jutro. Muszę wybrać coś o większej objętości chyba, żeby mieć złudzenie najedzenia…

W internecie jest cała masa motywatorów… do odznaczania postępów… żeby wyznaczyć sobie cel i nagrodę. Cel wyznaczyłam… ale wszelkie nagrody jakie przychodzą mi do głowy to z dobrym obiadem… deserem… lub tortem czekoladowym z lodami…

Skoro jest dzień 1. Mam nadzieję, że będzie kontynuacja… i zanim się rozmyślę, opublikuję ten wpis, żeby nie było… że to taka próba. Podchodzę na serio i sprawdzimy. Wpisów może być sporo, jeśli będę łapała niż… lub będę myślała dużo o cukrze to pewnie, żeby zagłuszyć będę więcej pisać… dlatego dobrze byłoby żeby drugi krecik się zaktywizował, bo blog turystyczno-rowerowy zostanie przykryty marzeniami o czekoladzie…

Next Post

Previous Post

© 2019 Kreciki

Theme by Anders Norén