Kreciki

Dieta dzień 10

Bałam się pierwszego dnia, że nie dam rady, ale na razie… z grubsza idę do przodu. Brak wpisów dzień 2, 3, 4… itd. nie wynika z poddania się, ale z wpadnięcia w rutynę…

Podstawowe postanowienia czyli brak alkoholu i brak słodyczy, udało się zrealizować niemalże idealnie… Niemalże… Równowagę zakłócił jeden kawałek szarlotki z lodami, na imprezie rodzinnej, której nie za bardzo chciałam odmawiać… i prawdę mówiąc wszystkie moje marzenia dotyczące słodyczy obecnie krążą wokół tego szarlotkowego wspomnienia. Ale więcej słodyczowych odstępstw nie było. Mimo, że znalazłam schowany batonik… leży dalej bezpiecznie. Znalazłam też zapas ciastek w szafce… Ale i ciastka leżą bezpiecznie…

Alkoholu nie piję… jem o wyznaczonych porach. Pominęłam jeden posiłek… co na przypadających 50 i tak nieźle. 🙂

Waga… za mną pierwszy kilogram… Trochę jeszcze przede mną, ale pierwszy krok już wykonany. Chciałabym jeszcze ruszyć tyłek na siłownię, bo to ostatnio leży odłogiem, poza utratą wagi chciałabym podbić zawartość mięśni. Obecnie moja waga pokazuje 38% ich zawartości i to się nie zmieniło przez te 10 dni. Wiem, że mięśnie będą pierwsze w kolejności spalania przy deficycie kalorycznym, a tłuszcz drugi… dlatego lepiej byłoby pobudzić ćwiczeniami, żeby to 38% utrzymać, a najlepiej podnieść…

Na razie ten wpis kończę z nadzieją na sukces… Liczę na siłowniowe wsparcie.

Next Post

Previous Post

© 2019 Kreciki

Theme by Anders Norén